-Nie podrobiliśmy dokumentów ser tylko dostaliśmy je od medyka.- Patrzę się po towarzyszach po czym występuję do przodu staje na baczność i mówię
- To była tylko i wyłącznie moka decyzja ser. Po tym co przeszliśmy uznałem że warto zaryzykować. Jesli macie kogoś ukarać to mnie. Przyznaje się do tego i wierze ze Tyr osadzi mnie sprawiedliwie- Wyciągam tubę i podaje mu ja i podaje mu z szacunkiem w myślach recytując modlitwę o wybawienie i zbawienie
Offline
Uśmiechnął się po czym otworzył tubę i obejrzał dokunmenty uważnie. Kazdy skrupulatnie po tym podarł i wrzucił do pojemnika nieopodal biurka.
-Panno Harter proszę ich zaprowadzić do kwatermistrza niech wydają im mundury oraz sprzet po wcześniejszym przekonaniu się o ich zdolnościach. Na otstawie obserwacji prosze sporządzić raport i przekazać mi go. - po czym popatrzył na was.
^Tak jest ser!!! - kobieta zasalutowałą i pokazała wam drzwi uprzejmym gestem. Po tym jak wyszliście widzieliście tamtych chłopców uśmiechniętych i zawiedzionych trochę.
1.-Kurczę nie udało sie teraz mamy pełen zespól nawet o jednego za dużo. - jeden z nich podrapał się po głowie.
2.-Kurczę ale to upierdliwe. - oparł sie plecami o ścianę i założył rękę na rękę.
3.-Chłopaki baczność!!! Oficer w pokoju. - zasalutował skrupulatnie.
^Prosze za mną chłopcy. Ta trujka to grupa 10 wy trasicie do grupy 7. Prosze za mną. - ruszyłą z latarnią w dłoni.
Podruz po kiepsko oświetlonych korytażach nie byłą niczym miłym. Po prawie godzinie dotarliście do wydrązonej skały przed nim była żeźba kowala i kowadłą.
Po dzwięku rozpoznaliście kuźnie. Tam też zatrzymaliście sie przed bocznymi drzwiami z X a pani Harter stanełą przed nimi.
^Bedę was prosić pokolei tam dostaniecie uniformy i ekwipunek a potem przejdziecie na arenę kowalska gdzie testuje sie broń pokażecie co umiecie. Zgoda? -uśmiechneła sie a nikłe światło podkreśliło jej urodę.
Weszłą do środka po jakiś pięciu minutach usłyszałęś.
^Aleksander Cruger.
Pamiętam Tę Noc.
Na Niebie Gwiazdy.
Na Ziemi Ciała wrogów.
Offline
*Tyrze panie mój przejdę przez wszelkie próby badz polegne* wchodzę z ksmienna twarzą i czekam na to gdzie mnie wyślą.
*Zabawne nie pamiętam twarzy rodziców... Zresztą jedyne co pamiętam to zakon. Wielu zginęło. Ja nie mam zamiaru * Z takimi tez myślami wchodzę i czekam na to co los przyniesie. Nie przejmuje się nic, tylko modle sie w myślach
Offline
Pomieszczenie jest surowe i zagracone rozmaitymi cześciami zbroi i broni. Przeszedłęś ciasnym karytarzem do światła.
Tam w pomieszczeniu pełnym regałów stoi męzczyzna nie wiele starszy od ciebie.
-Aleksander Cruger. Stań tam i pokaż sie. - obejrzał cię i zmierzył dokłądnie. -6 A. II.
Po czym jakiś chłopak podał mu z regału o tym oznaczeniu blizę, spodnie, pas, buty, oraz tunikę z znakiem wagi na błekitnej migdałowej tarczy a pod nim okiem z krwawą łzą. Ubranie jest w barwie błękitu.
-Przejdź dalej tam czeka Kwatermistrz z bronią oceni cię. - zapisał pobranie sprzetu.
Pszłeś dalej a tam na stojakach są przerużne bronie oraz tarcze. A za rosłym rudobrodym mężczyzną stoją pancerze.
-Masz minut aby dobrac broń i co tam chcesz po czym zaatakuje. - siegnął po topór dwuręczny.
Widok jego muskół i rozmiarów nie świadczy za dobrze.
-Panno Harter proszę patrzeć uważnie. - ujął go mocniej i patrzy się na opadający piasek.
Pamiętam Tę Noc.
Na Niebie Gwiazdy.
Na Ziemi Ciała wrogów.
Offline
*Jebany rudzielec. Ilu ludzi tutaj poległo.* Biorę miecz i tarcze taką jaką lubię. Mam minutę powiedzial. Jezeli uda mi się wcześniej dozbroic to cofam sie i czekam do konca po czym przyjmuje atak na tarczę po czym staram się sam wyprowadzić atak mający ma celu przedziurawić go na wylot. Miecz celuje tam gdzie zabije od razu. Jestem medykiem znam wiec te miejsca. W zabijaniu nie ma chwały. Lecz ktos lec musi. Jezeli to będę ja to kto wie. Może widząc gdzie celowałem sam zada mi szybką czystą śmierć
Offline
Uśmiechnął się po czym szybkim zamachem przeciął ci tarczę na pół a kopniakiem odrzucił na drugi koniec sali.
-Zasada pierwsza. Nie zasłąniaj się tarcza przed bronią dwuręczną. - uśmiechnał się.
Podnieosłęś się i zaatakowaleś jednak sparował twoj cios ostrzem topora.
-Zasada druga. Nie uprzedzaj wroga gdzie celujesz. Oczy zdradzaja zamiary.
Potężna pięść uderzyła nagle od dołu p rzepone.
-Zasada trzecia. Nie spuszczaj gardy.
Odszedł na kawałęk i zaatakował jak kot szybko i celnie.
Ostrze zatrzymało się o milimetry od twojej szyji.
-Zasada czwarta. Martwy nie zabijesz wroga.
Odrzucił topór i sięgnął po bółąwę.
-Załóż pancerz i weź nową tarczę. - popatrzył na paniaHarter. -Runda druga rekrucie.
Pamiętam Tę Noc.
Na Niebie Gwiazdy.
Na Ziemi Ciała wrogów.
Offline
*Nie wróży to dobrze*
Jako że buława zazwyczaj służy do walki z pancerzami staram się zrobić unik przed jego pierwszym atakiem po czym wyprowadzić cios mieczem, ale tak jak on żeby nie zrobił żadnej rany. Czyli zatrzymuje przed nim. Jak mi się nie uda to blokuje cios tarczą i szykuje się na soczystą dawkę wpierdolu.
Offline
Jak też powiedziałeś sparował twój atak tylko rękojeścia a kopniakiem zwiększył między wami dystans. Przyjęcie ciosu na tarczę było złym pomysłem tak jak ci poiedział. pojedynczy cios unieruchomił ją a kopniak zachwiał cię. Zanim złapałeś równowagę chwycił cię za ręce i podniusł cię za nie. Jego mięśnie trzeszczały z wysiłku.
-Młody wiele przed tobą jednak pamiętaj nie okazuj przeciwnikowi litość bo zginiesz. - rzucił tobą o ziemię.
Głośne echo potoczyło się po korytarzach. Pobliscy kowale weszli zobaczyć co się dzieje,
-Strażnik kopalniany poziom R I. - odłożył bułąwę. -Przydział: miecz o szerokim ostrzu, kolczugę i napierśnik tarczę okrągłą dużą drewnianą. Koniec testu. Odmaszerować kadecie.
Panan Hartez podałą ci pergamin i wskazałą przejście za jej plecami.
Ostatnio edytowany przez Ziutek (2015-01-04 16:09:37)
Pamiętam Tę Noc.
Na Niebie Gwiazdy.
Na Ziemi Ciała wrogów.
Offline
Odbieram przydział ekwipunku, odbieram również pergamin od panny Hartez i przechodzę przejściem wskazanymi przez nią. Po drodze sprawdzam cóż takiego pisze na tym pergaminie.
Offline
Napisane są tam twoje podstawowe dane, czyli imię i nazwisko oraz kto jest twoim przełożonym. Twoje umiejętności skwitowano jako zdolny do pełnienia służby strażniecej
jako strażnik kopalniany poziom R I. Po czym jako kadet masz zgłosić się do nadzorcy kopaczy w tamtym rejonie jako swojego bezpośredniego pzrełozonogo do czasu uzyskania awansu.
Waskie przejście prowadzi cię na zaplecze gdzie zakonnicy w czerwonych togach podali ci miecz tarcze i zbroj.
-Następny!!! - znudzeni owtarzają tą samą czynność.
Jest ich tu 15 po trzech na kazde wejście do tej okragłej sali. Wejść jest kilka za to przejście prowadzone dalej tylko jedne przy którym stoi młody zakonnik w widocznym uzbrojeniu gwardzisty.
-Poziom A. I. zaraz przybędzie. - winda kopalniana podjechała z jednym zakonnikiem w czarnej todze.
Nikt nie wszedł. Po czym sytuacj powtużyła sie aż do literu K. I. Gdzie wszedł Edward i z miną mam wszystko gdzieś zjechał. Poczekałeś jeszcze chwilę i pojawiło się twoje wezwanie
-Piętro R. I !!!. - popatrzył po wszystkich i juz miał mówic następne.
Pamiętam Tę Noc.
Na Niebie Gwiazdy.
Na Ziemi Ciała wrogów.
Offline
Nie odzywał sie nic całą drogę trwającą kilka minut. Zatrzymaliście się przed masywnymi żelaznymi drzwiami.
-To tutaj. - po czym kopniakiem zrzucił cie z rampy i pojechał wyżej.
...
Po teście nadzorcy i dowiedzeniu się jakie niebezpieczeństwa kryją się w tym miejscu poszedłeś na służbę. Jednak nudna służba nie miała końca przez dwa miesiące nie nażekałeś na nic. Potem pojawił się czarnoskóry Jamal. Miał słąboś do grzybków zwidków, którymi cię uraczył ale skączyło się to karnym raportem dla ciebie a dla niego miesiącem ciemnicy.
Ostatnio edytowany przez Ziutek (2015-01-06 09:37:02)
Pamiętam Tę Noc.
Na Niebie Gwiazdy.
Na Ziemi Ciała wrogów.
Offline
Poszedłeś na odprawę do starszego kopacza a on popatrzył na ciebie i ze spuszczonymi oczyma wręczył ci pergamin.
"Przydział ten sam Jamal został zneutralizowany za brak dyscypliny. Jeszcze jedna padka i ciebie czeka to samo"
-Pamiętaj. - powiedział zatrzymując się w połowie korytarza.
Faktycznie we dwoje odpowiedzialni byliście za 20 kopaczy w tym sektorze a tym czasem opuściliście stanowiso narażając nie tylko siebie ale i ich na śmierć. Jeśli by ktoś zginął bez procesy by ię zabili wrzucając do siedlisk jakiś potworów. Zginął byś śmierć brutalną i bolesną.
Patrol tego tygodnia ył spokojny przez 3 dni czwarteg w bocznym korytarzu usłyszałeś krzyki kopaczy i dwoje z nich przebiegło obok ciebie z krzykiem.
-Kretoszczury!!! Ratój sie kto może!!! - biegną przed siebie.
A za nimi coś o brązowym futrze o ostrych pazurach i zębach szarżuje na ciebie jako najbliższą istotę. Jesteś pewny nie zblokujesz go tarczą bo przebiegnie przez nią rozwalając w drobny mak. Możesz jedynie uskoczyć na bok wtedy masz szansę na zaatakowanie jej od tyłu.
Pamiętam Tę Noc.
Na Niebie Gwiazdy.
Na Ziemi Ciała wrogów.
Offline